
Wojciecha Baranowskiego w takim wydaniu jeszcze nie słyszeliśmy: osobistym, odważnym, prowokacyjnym. Po latach sukcesów jako nagradzany platynowymi i złotymi płytami twórca wielu radiowych przebojów, z których dwa dotarły do #1 APC, a ilość ich wyświetleń na YT sięgnęła ponad 100 milionów, najnowszym singlem „Waniliowy" zapowiada alternatywne otwarcie, tak w muzyce, jak i wizerunku.
Wojciecha Baranowskiego do tej pory znaliśmy pod pseudonimem BARANOVSKI. Pod tym szyldem wydał trzy albumy, z których już pierwszy, wydany w 2019 roku „Zbiór”, uzyskał status Złotej Płyty. Jeszcze lepiej poradził sobie kolejny, zatytułowany „BARANOVSKI 2”, który jeszcze przed premierą pokrył się Platyną. Mimo sukcesów jako twórca radiowych przebojów o milionowych zasięgach BARANOVSKI zaczął Baranowskiego uwierać…
Napisałem i wydałem około 40 piosenek. Każde słowo, które wyśpiewałem było mojego autorstwa. Dawałem z siebie wszystko i nadal podpisuję się pod tym, ale czas na porządki.
Przez ostatnie 8 lat dużo się wydarzyło. Wiele osób dowiedziało się o istnieniu Baranovskiego. Droga była trudna, choć miała swoje wspaniałe momenty. Szedłem dalej niż prowadziło mnie marzenie, ale ciągle towarzyszył mi strach.
Kiedy zaczynałem się bać, stawałem się WANILIOWY. Zaczynałem znikać. Uciekałem od samego siebie. Byłem nijaki. Byłem Waniliowy.
Dałem sobie w RYJ!
Zmieniłem coś w sobie, żeby odrodzić się w swojej twórczości.
Poczułem się inaczej.
Dlatego wracam do Was jako ten, którego znają nieliczni. Ten, który czuje się dobrze. Nazywam się Wojciech Baranowski.
Jestem dorosły.
(Wojciech Baranowski)

Pierwszym zwiastunem tego nowego otwarcia jest piosenka „Waniliowy” – urzekająca prostotą i zaskakująca minimalistyczną formą poruszająca, ale też przewrotna opowieść prosto z serca artysty, której towarzyszy oszczędny w środkach, czarno-biały klip prezentujący nowy wizerunek artysty.
Singiel Waniliowy to zapowiedź szerszych zmian u Baranowskiego, tak w muzyce, jak i w wizerunku. Jakich? O tym przekonamy się wkrótce. Jedno jest pewne – w tak osobistym, odważnym i prowokacyjnym wydaniu jeszcze go nie słyszeliśmy.

