Zaczęło się od „Waniliowego”, którym artysta znany dotychczas jako BARANOVSKI przypomniał o sobie po dwuletniej przerwie wydawniczej. I od razu zaskoczył na wielu poziomach – od nowego kierunku swojej twórczości, przez nowy wizerunek, po nowy szyld dla swoich muzycznych działań. Dla przypomnienia: BARANOVSKI to odtąd WOJCIECH BARANOWSKI.
Osobisty i prowokujący singiel spotkał się ze świetnym przyjęciem ze strony słuchaczy. Docenili oni jego bezkompromisowy charakter oraz szczerość, z jaką autor wielu przebojowych piosenek o milionowych zasięgach rozlicza się ze swoją dotychczasową artystyczną drogą, blaskami i cieniami kariery wyłożonej platynowymi i złotymi płytami. O tym jak oczekiwanym singlem był „Waniliowy” najlepiej świadczy, że kawałek w dniu premiery trafił na okładkę i #1 playlisty New Music Friday Polska na Spotify.
Po trzech miesiącach od premiery „Waniliowego” Wojciech Baranowski oddaje w ręce słuchaczy album pod tym samym tytułem. To jego czwarta płyta w karierze, pierwsza jednak wydana samodzielnie. Baranowski sam skomponował wszystkie 9 zawartych na niej piosenek, sam napisał wszystkie teksty i sam całość wyprodukował. Nie mogło być inaczej, skoro „Waniliowy” od początku powstawał jako album niezwykle osobisty, intymny, jeden z tych, które potrzebują szczególnego skupienia w ich pisaniu i samotności w ich tworzeniu. Ta oszczędna w brzmieniu, momentami wręcz surowa płyta to album, jaki Baranowski potrzebował nagrać przede wszystkim dla siebie, wierząc jednak, że ten nowy kierunek w jego twórczości docenią także słuchacze, tak dotychczasowi, jak i zupełnie nowi.


